Piątkowe spotkanie Trumpa i Zełenskiego było próbą upokorzenia słabszego partnera - powiedziała w sobotę Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO). Natomiast Anna Gembicka (PiS) oceniła, że USA zaoferowały Ukrainie "najlepszą gwarancję bezpieczeństwa", czyli inwestowanie na jej ziemi.
W Waszyngtonie w piątek doszło do spotkania Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego. Prezydenci USA i Ukrainy rozmawiali o umowie dotyczącej partnerstwa w eksploatacji ukraińskich złóż naturalnych. Spotkanie przywódców zakończyło się kłótnią; umowy nie podpisano.
O wydarzenia z Waszyngtonu byli w sobotę w "Śniadaniu w Trójce" pytani politycy: Kamila Gasiuk-Pihowicz (Koalicja Obywatelska), Anna Gembicka (Prawo i Sprawiedliwość), Barbara Oliwiecka (Polska 2050) Łukasz Rzepecki (Kancelaria Prezydenta), Dorota Olko (Lewica) i Dobromir Sośnierz (Konfederacja).
Doradca prezydenta Łukasz Rzepecki powiedział, że "prowadzenie odpowiedzialnej polityki wymaga ciszy, rozsądku i spokoju". Jak podkreślił, to właśnie dlatego prezydent Andrzej Duda nie skomentował piątkowych wydarzeń z Waszyngtonu. "Prezydent doskonale wie, jakie są relacje pomiędzy poszczególnymi przywódcami na świecie" - powiedział. Rzepecki dodał, ze Duda patrzy na chłodno na zaistniałą sytuację.
Rzepecki stwierdził, że w porozumieniu między USA, a Ukrainą są zawarte gwarancje inwestycyjne, a one dla "biznesmana, dla prezydenta Stanów Zjednoczonych są kluczowe i najważniejsze". "To były właśnie gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy i o tym właśnie kilka dni temu prezydent Duda w rozmowie telefonicznej rozmawiał z prezydentem Zełenskim" - powiedział Rzepecki.
W ocenie posłanki KO, wymiana zdań między prezydentami to była "próba upokorzenia słabszego partnera, swego rodzaju prowokacja". "Oczywiście nie znamy jeszcze konsekwencji tego, co się wydarzyło, czy pomoc Stanów Zjednoczonych zostanie ograniczona i w jakim stopniu" - powiedziała.
Oliwiecka stwierdziła, że u podstaw "fiaska piątkowych rozmów leży brak zaufania". "Donald Trump obnażył prawdziwe intencje tej umowy, tam nie chodziło o pokój" - stwierdziła. "Naturalnym było, że Zełenski dopytywał o gwarancje bezpieczeństwa. Ma doświadczenie, że Putin 25 razy zrywał zawieszenie broni, że zrywał porozumienia podpisywane w formacie nie tylko pomiędzy nimi, jako prezydentami Rosji i Ukrainy, ale również w formacie liderów europejskich" - powiedziała. "Z odpowiedzialności wobec swoich walczących żołnierzy i obywateli musiał się dopytać o gwarancje bezpieczeństwa (...). To wzbudziło irytację" - stwierdziła Oliwiecka.
Olko powiedziała, że "wszyscy są przerażeni" po piątkowych wydarzeniach. "Będziemy czekać w napięciu a to, co się wydarzy, ale nie możemy też czekać biernie" - wskazała. "Jeżeli dla kogoś do tej pory nie było jasne, że Stany Zjednoczone w tym momencie nie są stabilnym partnerem dłużej dla Polski i trzeba stawiać na Unie Europejską, to mam nadzieje, że w tym momencie jest to jasne dla wszystkich w Polsce i w Europie" - dodała. Jej zdaniem "opowieści, że Polska powinna być mediatorem i przekonywać do czegoś Donalda Trumpa są bardzo naiwne".
Z kolei Gembicka stwierdziła, że USA zaproponowały Ukrainie "najlepszą gwarancję bezpieczeństwa", ponieważ zaproponowały inwestowanie na terenie Ukrainy. "Tam, gdzie Stany inwestują, gdzie mają swoje interesy podawcze, tam siłą rzeczy są gotowi zaangażować się także militarnie, gotowi są wspierać w różnego rodzaju konfliktach" - oceniła Gembicka. Posłanka pytana, czy Trump zawiesi pomoc dla Ukrainy, oceniła, że nic na to nie wskazuje. "Stany Zjednoczone udzieliły Ukrainie gigantycznej pomocy, więc z punktu widzenia biznesowego to zupełnie nieracjonalne" - stwierdziła.
Sośnierz stwierdził natomiast, że USA "odwracają się od Europy i najwyraźniej pogodziły się z tym, że nie są już gwarantem bezpieczeństwa". "Nam pozostaje przestać ignorować ten fakt. Musimy zauważyć, że Stany nie są już dla nas wiarygodne jako gwarant bezpieczeństwa i dać im do zrozumienia: jeśli chcą pozostać wiarygodne, to muszą nas do tego przekonać, że możemy im ufać" - powiedział. (PAP)