Podczas piątkowej konferencji prasowej Hołownia był pytany m.in. o zaplanowaną na poniedziałek Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Jak powiedział, jego "doświadczenia uczestnictwa w RBN są umiarkowanie nasycające merytorycznie, dlatego, że to zwykle była sprawozdawczość".
"Przychodził prezydent i opowiedział, z kim się spotkał i myśmy wszyscy wysłuchali, a później każdy coś powiedział i taka to była rada. Rady prezydenckie, Rady Bezpieczeństwa Narodowego powinny być radami konsultacyjnymi, a nie sprawozdawczymi. To powinna być rzeczywiście narada nad tym, co różni reprezentanci różnych stron społecznych myślą, a co później jest wdrażane przez prezydenta, premiera i innych, kiedy uczestniczą w swoich spotkaniach i realizują politykę. Wtedy to ma sens" - powiedział Hołownia.
Dodał, że oczekuje "obniżenia temperatury sporu politycznego" i "skonsolidowania sceny politycznej wokół tematu bezpieczeństwa".
Marszałek Sejmu był też pytany o przepływ informacji pomiędzy nim a szefami: MSZ, MON i premierem. Pytanie padło w kontekście spotkania Radosława Sikorskiego z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, o którym nie wiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Jeżeli chodzi o to, jak wygląda ten przebieg informacji, on wygląda lepiej niż wyglądał. Rozmawiałem ostatnio z premierem (Donaldem) Tuskiem, z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem. Rozmawialiśmy przede wszystkim właśnie, w zasadzie wyłącznie, o tematach związanych z sytuacją międzynarodową, o bezpieczeństwie. O tym, jak dzisiaj niektóre kraje w Europie myślą o tym, co się dzieje i co my możemy jako Polska z tym zrobić. Po prostu też jest tak, że dużo się dzieje. Więc to nie jest też tak, że my teraz wszyscy musimy siedzieć ze sobą w jednym miejscu. Każdy ma swoje zajęcia, swój zakres odpowiedzialności" - powiedział marszałek Sejmu.
Hołownia ocenił też, że trwającą kampania prezydencka nie powoduje sporów w rządzącej koalicji, ponieważ - jak przekonywał - "Polska jest jedna, jest nasza wspólna, musimy rozmawiać".(PAP)