Nigeria/ Niemal 40 nigeryjskich żołnierzy zginęło w styczniu podczas walk z rebeliantami

W nocy z piątku na sobotę w stanie Borno na północnym wschodzie Nigerii, w tak zwanym trójkącie Timbuktu będącym siedzibą terrorystów, zginęło co najmniej 22 żołnierzy, a wielu zostało rannych po tym, jak zamachowiec samobójca wjechał swoim pojazdem wypełnionym materiałami wybuchowymi w konwój nacierających na rebeliantów wojsk, powiedział w poniedziałek rzecznik armii generał Edward Buba. Według francuskiej agencji AFP, powołującej się na relacje dwóch oficerów, którzy uczestniczyli w starciach, zginęło nawet 27 żołnierzy, a ofiar może być więcej, ponieważ wielu rannych jest w krytycznym stanie. Buba zdementował natomiast informacje podawane przez nigeryjskie i światowe media, jakoby w tym samym czasie w tej samej części Nigerii terroryści zaatakowali bazę wojskową Malam-Fatori i zabili jej dowódcę, trzech oficerów i co najmniej 20 żołnierzy. Potwierdził jednak, że 14 stycznia w starciach z rebeliantami z Boko Haram zginęło na północnym wschodzie kraju co najmniej dziewięciu żołnierzy. Zostali oni zaatakowani, gdy wracali z pogrzebu kilkudziesięciu rolników, których terroryści zabili dwa dni wcześniej za to, że weszli na kontrolowane przez nich ziemie bez pozwolenia. Wcześniej, 8 stycznia, rzecznik armii poinformował, że 6 stycznia bojownicy z Boko Haram zaatakowali bazę Sabon Gari, położoną również w stanie Borno. W walkach zginęło sześciu nigeryjskich żołnierzy. Rzecznik nigeryjskiej armii dodał wówczas, że wojsko zabiło 34 islamistycznych bojowników. Nigeryjska armia w połowie stycznia rozpoczęła operację przeciwko rebeliantom na północnym wschodzie, gdzie zabiła już ponad 70 bojowników, w tym trzech ich dowódców. Siły rządowe zestrzeliły też kilka dronów używanych przez rebeliantów. Rebelianci islamistyczni z Boko Haram i prowincji Islamskiego Państwa Afryki Zachodniej (ISWAP) nękają północno-wschodnią część najludniejszego kraju Afryki od 16 lat, podczas gdy porwania i bandytyzm są powszechne na północnym zachodzie, a przemoc gangów i separatystów rozlała się na południowym wschodzie. W wyniku tych walk zginęło w Nigerii od 2009 r. co najmniej 40 tys. osób, a na północnym wschodzie kraju około dwa miliony musiało opuścić swoje domy. Działania terrorystyczne Boko Haram rozlały się z Nigerii na sąsiednie Niger, Czad i Kamerun. To właśnie u zbiegu granic tych krajów, w dorzeczu jeziora Czad, Boko Haram chce utworzyć kalifat, o co zaciekle rywalizuje z ISWAP, od którego oddzieliło się w 2016 r. po krótkotrwałym aliansie.

image
1/29/2025, 11:00:00 AM

Zobacz też


  • Polityka
  • Polityka
  • Polityka
  • Polityka
  • Aktualności
  • Aktualności
  • Aktualności