Rozszerzenie Unii Europejskiej jest najważniejszym politycznym elementem gwarantującym Europie bezpieczeństwo - oceniła w niedzielę unijna komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos. Przedstawicielka UE wzięła udział w panelu w ramach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa z premierami Albanii i Macedonii Północnej.
"Znaleźliśmy się w sytuacji, w której wrogie siły chcą naszej porażki. Musimy zjednoczyć się się jako Europa, nie tylko rozszerzyć UE. To nie jest też tak, że tylko państwom kandydującym zależy na akcesji, ale także nam, bo jest to kwestią bezpieczeństwa i pokoju" - podkreśliła Kos.
Dodała, że proces rozszerzenia można podzielić na dwie części: techniczną i polityczną. "Część techniczną w przypadku Czarnogóry i Albanii możemy skończyć w 2026 czy 2027 roku, jednak wyzwaniem jest przekonanie wszystkich państw członkowskich do rozszerzenia. Pracujemy nad tym, żeby wzmocnić wolę polityczną w tej kwestii" - zapewniła Kos.
Premier Albanii Edi Rama skrytykował długość procesu rozszerzenia mówiąc, że "gdy Albania go rozpoczęła, on nadal cieszył się gęstymi i czarnymi włosami". "Europa musiała doznać wstrząsu, żeby się obudzić, a teraz przyglądamy się temu, co z tego wstrząsu wyniknie" - zauważył.
Komentując proces oparty na zasługach i reformach państw kandydujących, ocenił, że "ten element powinien dotyczyć dążeń o prawo głosu w procesie decyzyjnym UE, ale zanim to nastąpi, musimy scalić Bałkany z europejskim wspólnym rynkiem". "Widzimy, jak zachodnie firmy przyczyniły się do rozwoju Polski czy Czech; na Bałkanach potrzebujemy tego samego" - stwierdził albański premier.
"Unia Europejska potrzebuje nas bardziej, niż my (państwa europejskie niebędące w UE - PAP) jej. Jesteśmy mistrzami przetrwania i doskonale wiemy, jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych" - podkreślił Rama.
Macedoński premier Hristijan Mickoski określił stosunek Brukseli do rozszerzenia o państwa bałkańskie "ruchomym celem", w który jego państwo nie może trafić.
"Jesteśmy ofiarami konfliktów dwustronnych, które wpływają na nasze starania o akcesję do UE. Zamiast uczynić Bałkany europejskimi, widzimy, jak UE staje się +bałkańska+. Niepotrzebny i niekorzystny wpływ na Brukselę wywołują nasze dwustronne konflikty i nieporozumienia" - przyznał premier Macedonii Płn., komentując spór swojego kraju z sąsiednią Bułgarią.
Bułgaria, blokując postępy sąsiada na drodze do UE, domaga się, by Skopje dokonało zmian w swojej konstytucji, wpisując do preambuły mniejszość bułgarską. Mickoski proponował wcześniej, że żądanie Sofii mogłoby zostać spełnione dopiero po włączeniu Macedonii Płn. do UE; Bułgaria pomysł ten odrzuciła.
Status kraju kandydującego do UE posiadają obecnie Albania, Czarnogóra, Macedonia Północna, Serbia oraz Bośnia i Hercegowina. Kosowo jako jedyne państwo regionu nie ma statusu kandydata. (PAP)